środa, 4 czerwca 2014

Przepraszam

                                                                       Przepraszam



Przepraszam was za to że tak długo nie mam rozdziału i jeszcze długo nie będzie ponieważ jest prawie koniec roku i muszę poprawiać oceny. No niestety... Ale kilka tygodni przed zakończeniem będzie rozdział na tamtym OS. Ale będę publikowała jakieś jakieś konkursy. Na dedykcje  bo nic innego wam nie mogę zaproponować. Mam nadziej że mi wybaczycie.

wtorek, 27 maja 2014

Rozdział 7

                                                                     Rozdział 7



Leon

Nagle do mojego biura wpadła zdenerwowana Violetta... Ale jak jest zdenerwowana to jej tyłeczek jest jeszcze bardziej ładniejszy.
-Oj, skarbie co się stało?-powiedziałem podchodząc o niej.
-Coś.
-Co tak ostro?-spytalem uwodzicielsko.
-Bo tak.
-Lubie jak jesteś taka zadziorna. -powiedziałem obejmując ją w tali.
-A ja nie lubie jak podchodzisz tak blisko-powiedziała mnie odpychając.
-Co się stało skarbie.
-Jeszcze się pytasz?
-Tak.
-Dobra powiem ci.
-To mów-powiedziałem siadając na krześle.
-Zgwałciłeś moją siostrę.
-Co?!
-Nie udawaj!!
-Ja nic nie udaje.
-Ta wcale.
-No tak.
-To dlaczego mi tak powiedziała.
-Nie wiem.
-To ja mam wiedzieć?
-Tak.
-Hahahhah...Śmieszny jesteś.
-Ona dziś nie był w ogóle w pracy.
-To może jej to wczoraj zrobiłeś.
-Wczoraj mnie nie bylo!!!
-Nie drzyj sie na mnie!!!!!!
-To ty się drzesz!!!
-Bo mam prawo!!
-Ja też mam prawo!!
-Pff...A niby jakie?
-Takie że oskarżasz mnie o coś czego nie zrobiłem.
-Nie wypieraj się.
Ta kłótnia ciągnęła by się w nieskoączoność gdyby....


Violetta

W pewnym momencie tak się wkurzyłam że powiedziałam...
-Poczekaj-powiedziałam podchodząc do automatu z wodą. Wzięłam plastikowy kubek nalałam do do niego wody. Napiłam się trochę i splunęłam mu prosto w twarz...Hahahahahahahahahha...Jego mina była beż cenna.
-Pożałujesz tego.
-Naprawde- powiedziałam wylewając na niego resztę wody z kubka.
-Tak na prawdę .-powiedział kładąc mi na biurku wielką teczkę z papierami.
-To miało być  na wczoraj, ale że tego nie zrobiłaś to zrobisz to dziś.
-Nie ma problemu.

2 godziny później...

jest skończyłam!! Ale mu szczena opadnie.
-Już skończyłam czy moge  isć.
-oczywiście a jutro na siódmą do pracy.
-Oczywiscie.

Diego

Gdzie ta asystętka Leona. O jest. Ja tu ją zaczepić. O już wiem
-Oj przepraszam-powiedziałem wpadając na nią.
-Nic się nie stało.
-To ty jesteś Violetta.
-To ty jesteś Diego
-Skąd wiesz?
-Słyszałam jak gadałeś z Leonem
-To wy już jesteście na ty?
-No, ale on...
-Co on...
-Nie nic...Może my też przejdziemy na ty.
-W porządku... Diego jestem.
-Violetta-powiedziałam podając mu ręke.
 Zrobiła mi zdjęcie nie mogła się powstrzymać.
Wymieniliśmy się numerami telefonów i mówuwiliśmuy się na spotkanie dziś wieczorem.

Violetta

Szukam sukienki na spotkanie z Diegiem. Nie moge się doczekać. O jest moja ulubiona.
KwiatuszkiJuz idę.

15 minut później...

No gdzie jest ten Diego już pięć minut na niego czekam. O idzie ale  z kimś. Ciekawe kto to...
-Cześć Diego.
-Hej Violu. To jest mój kumpel Tomas.
Jest bardzo przystojny...

                                                                            C.D.N

Jestem zła na siebi że dodaje takie krótkie. Przepraszam bardzo przepraszam. Mam do was prośbę czy osoby które czytają mojego bloga mogli by go polecić na innych blogach. Plossseeeeeeeeeeeeee. I moglibyście podać linki do tych blogów.
 


sobota, 24 maja 2014

Rozdział 6

                                                                         Rozdział 6



Violetta

Ktoś zadzwonił do drzwi...i tym ktosiem była Lara. Po co ona tu?
-Po co przyszłaś?-spytała oschle.
-Ppprzepraszam...Że...Przeszkadzam....Ale ja...potrzebuje pomocy.-powiedziała szlochając.
-Lara co się stało?-powiedziałam wpuszczając ją do domu.
-Leon...Mnie-i rozkleiła się kompletnie.
-Co zrobił?-spytałam siadając razem z nią na kanapie.
-On mnie...-nadal płakał.
-Czy on cie zgwałcił?
-Tak!!!-krzyknęła z płaczem. A wszyscy wyjrzeli z kuchni a ja dałam im znak ręką żeby się schowali...Nie sądziłam że mój szef jest do czegoś takiego zdolny. Zabije go...Nigdy jej nie lubiłam, ale kiedy twój największy wróg jest w takiej sytuacji to nawet jemu jestem w stanie pomóc.
-Zabije go, ale najpierw pójde do mojego taty i twojej mamy.
-Nie!!-krzykneła już mniej płacząc.
-Czemu?
-Bo ja chce im to sama powiedzieć, a ty idź do pracy powieziesz mnie pod mój nowy dom.
-Ok.
Poszłyśmy do garażu a ja wybrałam swoje niebieskie auto.
 Mam jeszcze takie.
Takie.
 I takie.
       Potem pojechałyśmy aż dotarłyśmy do tego domku.
A raczej willi.

Lara

Już nareszcie ta naiwna idiotka odwiozła mnie do domu. Ona jest taka naiwna...Leon mnie nie zgwałcił ja to wymyśliłam żeby się od niego odczepiła. On jest moim klientem. To dzięki niemu mam kase na taki wypasiony dom. Mam nadzieje że teraz się od niego odczepi.

Leon


Gdzie ta Violetta?...Nudzi mi sie...A muszę popatrzeć na jej tyłeczek... Wiem obejrze zdjęcia byłych dziewczyn.
To jest Liv jest ładna ale chciała być moją dziewczyną a ja stałych związków nie lubie.
To Alba lubiłem ją ale ona chciała być moją żoną.
Alisa ładna ale w głowie pustka.
Amanda...Nie mam nic więcej do powiedzenia.
Lili zaszła w ciąże z innym.
To wyszystkie moje byłe.
Negle do mojego biura wpadła zdenerwowana Violetta....


                                                                       C.D.N


Krótki bo nie mam za dużo czasu a poza tym mam remąt i mój tata musi wynosić meble pisałam na szybko. A jutro będzie rozdział na tamtym blogu.

piątek, 23 maja 2014

Rozdział 5

                                                                      Rozdział 5



Violetta

Dzzzzzńńńń...Znowu ten przeklęty dzwonek. Jest dziewiąta a na jedenastą muszę być w pracy. Znowu będę musiala połowe dnia spędzić z tym idiotom . Jak ja go nienawidzę. Jeszcze z moją siostrą...A przed tym jeszcze mnie przed nim ostrzegała. Czy ja na serio muszę mieć takiego pecha do facetów. Dobra idę do łazienki. Weszłam załatwiłam wszystkie poranne sprawy. Wyszłam i poszłam do swojej garderoby. Po długich namysłach wybrałam ten zestaw.
UniwersoMoże się do roboty nie nadaje, ale trudno. Idę coś zjeść. Zeszłam na duł i zobaczyłam jakiegoś Faceta śpiącego na kanapie. Eeeee....Ok. To jest dziwne...idę do kuchni i co widzę... Kilka dziewczyn i chłopaków śpiących naa podłodze. Jak to możliwe Przecież parapetówki jeszcze nie było. Ludmiła!!!!!!!!Szybko pobiegłam do jej pokoju.
-Ludmiła...Ludmiła...Wstawaj!!-a ona nic.
-Teraz pogadamy inaczej.-powiedziałam zła.
-Poszłam do sali muzycznej
         podeszłam do mikrofonu, ale wcześniej wzięłam trąbkę. Włączyłam głośniki które są rozmieszczone w całym domu i zaczłam trobić. Potem usłyszałam krzyki. Hahahahahahahahahahah!!!!!!!!
Pszłam do pokoju Lu.
-Cześć Lu. Jak ci się spało?-spyałam  z ironicznym uśmiechem.
-Wspaniale.-powiedziała też z ironicznym uśmieszkiem.
-Możesz mi powiedzieć kim są ci ludzie którzy śpią w kuchni i w salonie?
-To moi przyjaciele.
-Aha.Po pierwsze czemu ja ich ni znam. Po drugie Kiedy ich poznałaś ich skoro mnie znasz od piaskownicy?Po trzecie czemu śpią u nas w domu?
-Nie znasz bo ja ich znam od roku czyli od zaczęcia pracy w firmie menadżerskiej i nie było czasu. Bo wczoraj była impreza i chciałam cię zabrać ale zasnełaś i tak słodko spałaś że nie miałaś serca cię budzić.
-Ok wybaczam ci. Może mi ich przedstawisz.
-Oki.
Zeszłysmy na dół i Lu powiedziała do wszystkich.
-Cześć-powiedziała uśmiechając się.
-Hej Lu.-od powiedzieli jej wszyscy trzymając się za uszy.
-Chciałam wam orzedstawić Violette moją przyjaciółkę od piaskownicy.
-Hej Violetta-powiedzieli wszyscy uśmiechając się do mnie.
-Violu to jest Maxi choreograf który pomaga moim gwiazdą.
-Cześć Maxi.
-Hej-powiedział podając mi rękę.
-To jest Naty jest trenerką dba o figurę  i o diete gwiazd.
-Hej Naty
-Cześć Violu.
-To jest Fran pomaga gwiazdą ze śpiewem.
-Hej
-Cześć Violu.
-To jest Camila jest stylistką.
 -Cześć Camila.
-Cześć.
-To jest Brodway siedzi za konsolą w wytwórni.
Hej.-nie umiem wymówić jego imienia.
-Cześć Violu.
-To jest Marco i jest moim asystentem.
- Cześć Marco.
-Cześć.

15 minut później...


Już zjadłam śniadanie z resztą wszyscy są bardzo fajni. Już miłam wychodzić ale ktoś zadzwonił do drzwi...



                                                                            C.D.N


Sory...Sory...Sory. Bardzo przepraszam że tak długo nie było rozdziału, ale miałam problemy z internetem. Przepraszam też że krótki. Ten blog robi się coraz bardziej beznadziejny. No to robimy konkurs kto zgadnie dostanie dedykacje.No jak myślicie kto zadzwonił do drzwi.

niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 4

                                                                        Rozdział 4


Leon


Jestem zły...Jak ona mogła mnie tak strasznie zignorować...Za zwyczaj kiedy robię wyszystko w swoim schemacie czyli najpierw uśmiecham się uwodzicielsko i tak przez całą rozmowę, następnie mówię nadal uwodzicielsko ,,Hej''. Następnie po dłuższej rozmowie zaczynam się zbliżać i obejmuje ją w pasie i zapraszam ją do domu. Kiedy wieczorem przychodzi dosyć długo gadamy, ja ją póżniej do tańca zapraszam daje jej soczystego całusa i się zaczyna. Rano ją wyrzucam z domu na porzegnanie daje bieliznę i PAPA...i jeszcze tego samego dnia inna dziewczyna. Ale jestem zdenerwowony, a jak facet zdenerwowony do napalony. Dzwonie po Lare.
L:Lara do mojego gabinetu.
La:Tak szefie.
Po pięciu minutach przyszła.
-O co chodzi-powiedziała zamykając drzwi.
-No wiesz muszę zrelaksować-powiedziałem
-Aha
-Jaaką masz dziś bielizne?
-Twoją ulubioną.
-Tą czerwoną.
-Mhm.
-No to od czego zaczynamy?-już chciałem ją rozbierać, ale mi przerwała.
-Od kasy.
-tyle co zwykle.
-No trochę...
-Nie ma mniej. Jest tyle samo albo więcej inaczej nie ma...
-Okej rozumiem.
Ona zaczeła mnie całować a ja z niej zdejmowałem ubranie...


Violetta

Właśnie jadę na spotkanie z Lu. Dziś zobaczę mój domek. Ale się cieszę... Muszę do niej zadzwonić, jak to ulica. Gdzie moja torebka...No tak zostawiłam torebkę w biurze. Muszę tam wrócić. Wkonałam szybki zwrot samochodem i jechałam dalej...

15 minut później...

Wchodzę do budynku w którym znajduje się firma Lary nie ma w recepcji. Dziwne...Przecież ona pracuje do siedemnastej...Hmmm...Jade windą na piętnaste piętro czyli przed ostatnie. Bo na szesnastym jest magazyn. Wychodze z windy i staje przed gabinetem moim i Leona. Słysze jakieś dziwne odgłosy. Otwieram drzwi i co widze...Leona i moją kochaną siostrunie leżącą na biurku i robiących TO. Ona to ma zdrowie. Gdy usłyszli że wchodzę oderwali się od siebie i staneli na baczność i patrzyli się na mnie.
-przepraszam ja tylko po torebkę.
-Ok-powiedzieli razem.
I wyszłam. Kiedy już wsiadłam do auta zadzwoniłam do Lu.
L:Halo
V: Cześć Lu.
L:Hej gdzie jesteś czekam na ciebie przed domem.
V: Wiesz zapomniałam jaka to ulica.
L: La Boca.
V:Oki już jadę.

5 minut później...

 Łał, łał i łał... Kiedy już byłam na miejscu zobaczyłam ogromną wile.
 -Lu ta willa jest cudowna.
-Tak wiem.
-To co oglądamy wnętrze.-spytałam
-Pewnie.
Tak wygląda kuchnia
-Wspaniała-powiedziałam
-Jak w pałacu.
Tak wyglądała jadalnia.
Cud.
Tak wygląda salon
  Trochę za ciemny.
To moja wspaniała sypialnia
Cudna, a ta jest Lu
Ona kocha róż.
To są nasze prywatne łazienki
To moja.
A to Lu
To są pokoje gościnne



 Ale fajna

 Łał
 Ale cudo
Teraz dwie pozostałe łazienki
Mała ta wanna
Ale fajna
Będzie nam się tu cudownie  mieszkało.


                                                                                C.D.N

Wiem krótki ale to dla tego że chciłam trochę zdjęć dać. Ta tamtym blogu ni będzie rozdziału. Po prostu nie zdążyłam. Przpraszam.